;
Projekt dofinansowany ze środków programu "Fundusz Inicjatyw Obywatelskich-Mazowsze Lokalnie" realizowanego przez Fundację Fundusz Współpracy, Stowarzyszenie BORIS oraz Stowarzyszenie Europa i My.

ŚWIADECTWO OFIARY NEPOTYSTYCZNEGO KLANU Z PODLASKIEJ GMINY

Witam serdecznie,
Chciałem opisać i przedstawić Państwu historię jaka przytrafiła się mojej żonie i pośrednio mi również, ale nie mam już sił. Dlatego załączam dwa pliki, w których opisywałem naszą historię wcześniej. Napisane jest to chaotycznie, bo pisałem pod wpływem silnych emocji, ale mam nadzieję, że zorientują się Państwo o co w tej sprawie chodzi.

Gwoli wyjaśnienia. Jesteśmy nauczycielami. Moja żona od chwili przeprowadzenia reformy oświaty, czyli od 1999 r. pełni funkcję dyrektora gimnazjum. Na stanowisko została wybrana w konkursie i wydaje mi się, że był to jedyny prawdziwy i uczciwy konkurs. Wtedy jeszcze się nie znaliśmy. Pracowałem w innej szkole, ale kiedy została zlikwidowana trafiłem do gimnazjum. Po kilku latach wspólnej pracy wzięliśmy ślub. Typowe nauczycielskie małżeństwo. Chcę tym sposobem odrzucić oskarżenia wobec mojej osoby, że ja zawdzięczam pracę również nepotyzmowi. Mimo iż pracuję w tej szkole już 14 lat nigdy nie dostałem nagrody dyrektora. Trudno w to uwierzyć, ale to prawda. Uważaliśmy to za nieetyczne. Przepraszam, raz dostałem, kiedy moja żona była w ciąży i przebywała na zwolnieniu, dostałem nagrodę od osoby, która ją zastępowała.


Moja żona straciła stanowisko, a ja pracuję wyłącznie dzięki ochronie związkowej. Kiedy się skończy, stracę pracę. Niepokojące jest to, że nepotyzm, który się szerzy w naszej gminie przybiera charakter eksterminacji. Moja żona musiała zrezygnować z przyznanego jej przez ZUS świadczenia rehabilitacyjnego po chorobie nowotworowej, gdyż zwolnienia lekarskie trwały prawie 182 dni i groziło jej zwolnienie z pracy (Karta Nauczyciela jest tutaj mniej korzystna niż kodeks pracy). W moim przypadku tak manipulowano godzinami, aby ich dla mnie zabrakło. W ubiegłym roku arkusz organizacyjny szkoły już nie przewidywał dla mnie miejsca. Jak wspomniałem pracuję wyłącznie dzięki ochronie związkowej. Nie czuję się z tym najlepiej. 


Zanim sądy rozstrzygnęły sprawę mojej żony, burmistrz przeprowadził nowy konkurs na dyrektora. Przewodniczącą komisji konkursowej była sekretarz gminy, której córka została zatrudniona w gimnazjum przez p.o. dyrektora. Nowym dyrektorem została pani XXXXX, szwagierka przewodniczącego rady miejskiej. Już byłego po ostatnich wyborach. Za to teść nowego przewodniczącego rady zaopatruje szkołę w produkty spożywcze (stołówka) i opał. Nie słyszałem o żadnych przetargach.

W tej chwili moja żona sądzi się z burmistrzem o należne jej dodatki, które zostały przez burmistrza zabrane. Natomiast mnie podał do prokuratury za to, że przechowuję dokumenty sądowe na... chomikuj.pl.

Mam nadzieję, że jakoś Państwo poukładacie sobie tę historię. Mnie się już nie chce pisać - mam depresję, ale chętnie odpowiem na pytania, gdybyście Państwo jakieś mieli.


--

Pozdrawiam serdecznie,
XXXXX


Powyższy list oraz dokumenty, które razem z nim otrzymaliśmy zawierają nazwę gminy oraz nazwiska wszystkich bohaterów tej smutnej historii. Na razie postanowiliśmy ich nie publikować i potraktować tę sytuację poglądowo, jako przykład tego co dzieje się w polskich samorządach.
Jak my, na podstawie przesłanych dokumentów, poukładaliśmy sobie tę historię? Co się wydarzyło w tej podlaskiej gminie?
Wydarzyło się coś niebywałego i nawet w Polsce rządzonej przez kliki nowatorskiego. Rodzinno-towarzyski klan założył stowarzyszenie po to tylko, żeby obsadzić swoimi ludźmi najważniejsze stanowiska publiczne w gminie. Poniżej skrót tej historii, nazwiska i imiona bohaterów zostały zmienione.
W roku 2008 zostało zarejestrowane stowarzyszenie XXX. W skład zarządu wszedł pan Marian Kowalski (dyrektor oddziału regionalnego znanej z nepotyzmu i kumoterstwa ARiMR i nieformalny przywódca opisywanego klanu), pani Kowalska (żona pana Mariana), Andrzej Kwiatkowski (obecny burmistrz), Adam Wiśniewski (radny), Wacław Malinowski (dyrektor jednej ze szkół). W roku 2013 stowarzyszenie zmieniło nazwę i przeniosło swoją siedzibę do budynku Biblioteki Publicznej. Burmistrz Andrzej Kwiatkowski przy pierwszej okazji mianował swojego kuma Alfreda Ziomka na stanowisko kierownika Biblioteki Publicznej, która udostępniała lokal stowarzyszeniu. Bratanica Adama Wiśniewskiego, Magda Wiśniewska została skarbniczką stowarzyszenia, a kuzynka Adama Wiśniewskiego, Monika Wiśnia, została p.o. dyrektora gimnazjum i zastąpiła wieloletnią dyrektorkę, którą zwolniono przy wykorzystaniu pomówień i fałszywych oskarżeń. Zwolnieniu dyrektorki bezskutecznie sprzeciwiało się Kuratorium Oświaty, burmistrz postanowił jednak zapewnić miejsce dla swojej protegowanej i zdania nie zmienił. Autorką pomówień i kampanii zmierzającej do zniszczenia wiarygodności dyrektorki była Zuzanna Malinowska, bratowa Wacława Malinowskiego, który był członkiem zarządu stowarzyszenia. Jej mąż Zdzisław Malinowski (brat Wacława) pracuje w firmie Andrzeja Kwiatkowskiego (burmistrza). W intrydze przeciwko „nielojalnej” dyrektorce uczestniczyła także przyszła dyrektorka Monika Wiśnia, która w ramach wdzięczności za pomoc oprócz posady otrzymała także nagrodę burmistrza (mimo, że w tamtym czasie, przez większość roku przebywała na zwolnieniu lekarskim!). Taki obraz sytuacji wynika z nadesłanych nam dokumentów.

Mamy zatem dosłowne „państwo w państwie”. Po pozbyciu się niewygodnej dyrektorki i nauczycieli w gimnazjum zatrudniono męża sekretarki burmistrza i córkę sekretarza gminy. Firmy, których właścicielami są członkowie stowarzyszenia lub ich rodziny zaopatrują szkołę w artykuły spożywcze (stołówka), opał, sprzęt komputerowy oraz dostęp do Internetu.

Marian Kowalski jest także wiceprezesem miejscowego klubu piłkarskiego FC Furmanka. Członkiem zarządu tego klubu jest pan Adam Malbork, przewodniczący rady miejskiej. Działaczem klubu jest również Andrzej Kwiatkowski. W międzyczasie wychodzi na jaw, że jedna z osób z rodziny, którą zatrudniono w gimnazjum sfałszowała swoje świadectwo maturalne. Osoba zostaje zwolniona i sprawa jest szybko zamieciona pod dywan, w szkole stanowi temat tabu za którego poruszenie można mieć nieprzyjemności.

Mamy zatem do czynienia z rodzinno-towarzyską sitwą, która założyła stowarzyszenie nie w celu realizacji celów statutowych, ale w celu zawłaszczenia gminnego rynku pracy w instytucjach publicznych. I cel ten realizuje. Działanie takie doprowadziło z jednej strony do skrzywdzenia wielu osób, które pod wyssanymi z palca, wyimaginowanymi zarzutami zwolniono z pracy żeby zrobić miejsce dla swoich.
Z drugiej strony miejscowy rynek pracy w instytucjach publicznych został zabetonowany (co sygnalizowała nam też autorka innego listu dotyczącego tej miejscowości), państwowe miejsca pracy są osiągalne wyłącznie dla członków klanu. Wykształconym, zdolnym, ambitnym osobom z tej miejscowości, które chciałyby pracować i zrobić coś dobrego pozostaje tylko emigracja. Ich jedyną winą przez którą nie mogą realizować się w swoim rodzinnym miasteczku jest to, że nie mają szczęścia należeć do uprzywilejowanej kliki. Żal! Czy naprawdę Polki i Polacy chcą żyć w takim kraju??? Jak można to w końcu zmienić???


Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń może być przypadkowe
Nazwisko autora listu i nazwa miejscowości do wiadomości redakcji.
Autor Komentarza: Krzysztof Korzempa